TREN - IVLAMENT - IV
Jan Kochanowskitrans. Adam Czerniawski
Zgwałciłaś, niepobożna śmierci, oczy moje,
..Żem widział umierając miłe dziecię swoje.
Widziałem, kiedyś trzęsła owoc niedordzały,
..A rodzicom nieszczesnym serca sie krajały.
Nigdyć by ona była bez wielkiej żałości
..Mojej umrzeć nie mogła, nigdy bez ciężkości
I serdecznego bolu, w którymkolwiek lecie
..Mnie by smutnego była odbiegła na świecie;
Alem ja już z jej śmierci nigdy żałościwszy,
..Nigdy smutniejszy nie mógł być ani teskliwszy.
A ona (by był Bóg chciał) dłuższym wiekiem swoim
..Siła pociech przymnożyć mogła oczom moim.
A przynamniej tym czasem mogłem był odprawi
..Wiek swój i Persefonie ostatniej sie stawić,
Nie uczuwszy na sercu tak wielkiej żałości,
..Której równia nie widzę w tej tu śmiertelności.
Nie dziwuję Nijobie, że na martwe ciała
..Swoich namilszych dziatek patrząc, skamięniała.
Blaspheming Death, you raped my eye
..When I beheld my daughter die.
As you shook the unripe fruit,
..Our hearts bled.
At no time could she have fled
..Without my sorrow, never
Without grave and heartfelt ache,
..In whatever year
She had left me desolate on earth;
..But never could I have been
More pained and grieving at her death.
..Yet she, with God's assent,
Could in her fuller life
..Have multiplied my joys.
I could have run my course
..And gone to meet Proserpine
Without that deepest grief
..The like no mortal eyes have seen.
It's no surprise Niobe turned to stone
..Watching the bodies of her dearest young.

First UK publication in "Legenda", imprint of the European Humanities Research Centre, Oxford University. Trans. copyright © Adam Czerniawski 2001

VCB7 next
VCB7 index
Other index